Zaznacz stronę

Okres socjalistyczny to w zasadzie czas wzmożonej produkcji wszystkiego. I choć czasy komunistyczne wielu rodakom kojarzą się źle, to nikt nie może zaprzeczyć prężnie rozwijającemu się rynkowi motoryzacyjnemu. Ten poza kultowymi już autami osobowymi przyniósł nam wiele unikatowych i przy tym niezniszczalnych samochodów ciężarowych. Z pewnością wiele osób czule wspomina okres w którym polskie drogi podbijały Jelcze, Żuki, czy Żubry. Warto przyjrzeć się bliżej ówczesnej branży motoryzacyjnej z uwzględnieniem aut ciężarowych.

Niezniszczalne dostawczaki.

Do tej pory mijając mniejsze miejscowości i poboczne drogi można spotkać wysłużone, ale wciąż funkcjonujące polskie auta dostawcze. Ich początek sięga roku 1956 – wówczas na bazie Warszawy produkowanej w FSO powstał popularny Żuk. Skoro mowa o wspólnych mianownikach to przede wszystkim stanowiły go rozwiązania dotyczące układu jezdnego, podwozia oraz gamy silnikowej. Owe rozwiązania choć przyczyniły się do niskiej ceny, a co za tym idzie – ogromnej popularności posiadały szereg wad. Nietrwałe – papierowe zawieszenie, wąski rozstaw kół oraz niewielka ładowność to tylko niektóre z nich.

nysaO takich wadach nie można mówić w przypadku produkowanej dwa lata później Nysy. Nazwa wzięła się od zakładów w jakich rozpoczęto linie produkcyjną, a były one ulokowane rzecz jasna w Nysie. To właśnie w tym mieście produkowano od 1952r nadwozia – wcześniej było to miejsce w którym tworzona łóżka, krzesła oraz kasy pancerne.  Model uznany za swoisty debiut nosił nazwę N57. Auto dostawcze zostało wyposażone w czterosuwowy silnik benzynowy typu M20. Pojemność wynosiła 2.1, zaś skrzynia była 3 lub 4-biegowa manualna. Jedyną wadą Nysy była niska prędkość maksymalna wynosząca przy dobrych warunkach 85km/h.

Wśród aut dostawczych warto także wyróżnić starego poczciwego Tarpana. Ów pojazd był określany mianem auta rolniczego, zapewne ze względu na fakt, że był do bólu praktyczny. Był produkowany w latach 1973-1971 w stolicy Wielkopolski. Ciekawostkę stanowi wersja prototypowa Tarpana o roboczej nazwie – Warta. Debiutem był model 233 w dwóch wariantach – osobowej oraz terenowej. Wersje różniły się liczbą miejsc oraz ładownością – jedno ustępowało drugiemu i na odwrót. Nie zmienia to faktu, że pojazd zyskał ogromną popularność na terenie całego kraju – przypomina nam redaktor magazynu Menadżer Floty.

Ciężarówki.

Ważnym i popularnym polskim autem ciężarowym był produkowany w zakładach jelczańskich Żubr A80. Rok w którym zadebiutował to 1960. Niestety jego proces produkcyjny trwał krótko – niespełna 8 lat. Dlaczego w ogóle postanowiono o rodzimej produkcji samochodów ciężarowych? Odpowiedź jest prosta. W okresie powojennym,  a był to okres wzmożonej produkcji i odbudowy istniało ogromne zapotrzebowanie na nowości w dziedzinie transportu.  Cały powojenny transport w Polsce opiewał w ciężarówki o niskiej ładowności od dwóch do czterech ton. Korzystano przede wszystkim z produkcji zagranicznych – czeskiej Tatry oraz Skody, a także radzieckich oraz pozostałości wojennych w postaci ciężarówek militarnych. Warto się cofnąć o 12 lat w historii przemysłu ciężarowego w Polsce. Wówczas powstała pierwsza fabryka aut ciężarowych na terenie kraju i mieściła się ona  w Starachowicach. Pierwszą ciężarówką z napędem 2×4 był Star 20 wyprodukowany w tym samym roku, czyli 1948. Okres produkcji wynosił niespełna 10 lat.

Jedną z ważniejszych ciężarówek był także pojazd FSC Lublin-51 produkowany na bazie samochodu radzieckiego GAZ-51. Produkcję rozpoczęto w roku 1951. Była to ciężarówka o średniej ładowności jednak jak na owe czasy ekonomiczna i praktyczna. Silnik typu M51 o mocy 70KM i pojemności 3.5 był mało awaryjny. Niestety niewielka była również prędkość maksymalna wynosząca 75km/h.